poniedziałek, 23 stycznia 2012

Lniane poszewki

Dziś chciałabym Wam zaprezentować efekty mojej pracy. Muszę się przyznać, że pomagała mi moja mama. Jestem ciekawa Waszych opinii. Czy podobają się Wam moje lniane dzieła?Może ktoś chciałby nabyć jedno z nich. Może obędzie się bez licytacji:)


czwartek, 25 sierpnia 2011

Pocztówka z wakacji

Dziś zabieram Was do małego miasteczka w Toskanii, Pietrasanta. Nazwa miejscowości pochodzi od świętego kamienia - marmuru. Wpłynął on w znamienny sposób na to miejsce, które ze zwykłej prowincji  zamieniło się w przyczółek artystów, takich jak Mitoraj, czy Botero, tworzących swe dzieła w zaciszu swych warsztatów kamieniarskich i pracowni rzemieślniczych. Trzeba przy tym zaznaczyć, że historia Pietrasanta zaczęła się już w epoce renesansu, kiedy Michał Anioł przybył tu na zlecenie papieża po  znakomity materiał na rzeźbę. W spadku po nim pozostały nazwy urokliwych kawiarni, takich jak np. Michelangelo, gdzie można odpocząć od zgiełku obleganej przez turystów Florencji i napić się wyśmienitej kawy.



poniedziałek, 22 sierpnia 2011

niedziela, 21 sierpnia 2011

Kino samochodowe

W czwartek byłam w kinie samochodowym :) i do dziś jestem jeszcze  pod  dużym wrażeniem tego nowego dla mnie doświadczenia. Niesamowity, romantyczny nastrój wprowadził księżyc, który pojawił się nad prawym, górnym rogiem ekranu.I gdyby się tak wsłuchać w to, co w przyrodzie piszczy, a nie toczy  na ekranie, można by pewnie usłyszeć soundtrack w wykonaniu żaby i świerszcza:)
Wszystkim polecam, bo to naprawdę nie lada  atrakcja.Należy spełnić tylko kilka warunków; trzeba mieć samochód, radioodbiornik i miłego towarzysza podróży:), który otoczy czułym ramieniem...Bo do kina samochodowego nie powinno się wybierać w pojedynkę. To byłoby faux pas.
ps. Przy okazji polecam film, który wówczas obejrzałam Rise of the planet of the apes.


poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Pammukale

Dziś pijąc poranną herbatkę trafiłam na artykuł w jednym z portali internetowym, który mnie strasznie wkurzył. Mianowicie stwierdzono tam, że Pammukale w Turcji to jedno z tych miejsc na mapie turystów, które można wykreślić z listy, bo można tylko liczyć na duży zawód. Większość  obszaru Pammukale - białych tarasów wypełnionych wodami wapiennymi jest zamknięta dla turystów. W  związku z tym ci , którzy wypoczywają na Riwierze Tureckiej niech dalej leżą plackiem na plaży, bądż popijają zimnego drinka w cieniu parasola, bo wybór takiej wycieczki fakultatywnej to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Według mnie to  wycieczki tego typu mijają się z celem, ponieważ ludzie zwiedzają wszystko w biegu, nie mają  czasu na to, by po prostu przysiąść i tak zwyczajnie pozachwycać się widokami. Są zdeterminowani, by w jak najkrótszym czasie zrobić jak najwięcej zdjęć. A potem spokojnie i z satysfakcją odjeżdzają klimatyzowanym autobusem do swojego hotelu, a cud natury może obrócić się w pył......Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że te piękne wapienne baseny są bardzo kruche i delikatne i gdyby tak pozwolić na samowolkę turystom, to rzeczywiście bez nutki ironii, za jakiś czas mógłby pozostać w tym miejscu tylko biały pył. Pozostałość zadeptywania.
Ja miałam to szczęście, że Turcję zwiedzałam z mężem na własną rękę (autostopem) i mogłam podziwiać Pammukale, jak długo chciałam. Do dziś pamiętam widok z okna hotelowego pokoju- tłumy ludzi podążających w górę białym szlakiem, który wyglądał z daleka jak skuty lodem. Śnieg w upalny dzień? niesamowity widok. Bez pośpiechu  mogłam dotknąć tych skał, poczuć je pod palcami, mogłam  zanurzyć stopy w wodzie....pani swojego Czasu, nieograniczona nierozerwalnymi więzami z biurem turystycznym:)...żaden grafik mnie nie obowiązywał....moglam tam sobie siedzieć i gapić się na ten cud natury UNESCO....:) do woli.....




czwartek, 11 sierpnia 2011

Żniwa

Cudowne rozkłoszenie słońca w zbożu.
(...) W ciszy bezdrożnej
Kłosy zgięte ku ziemi
Jak znaki zapytania stoją.
M. Jastrun



I nazajutrz zuchwałe miodów rabuśnice
Widzą pola zmienione w ścierń jak czarów gusłem
L.Staff