środa, 1 kwietnia 2015

Moc wyobraźni



Otwieram szafkę, w której jest kosz na recykling i wrzucam śmieci. Kuba  mówi: O , luneta! Ja zdziwiona pytam: Gdzie? Kuba wyciąga rolkę po ręczniku papierowym…No jasne! W końcu sama pokazywałam mu kiedyś, jak można wykorzystać taką  niepotrzebną rolkę do zabawy….różnica między nami jest taka, że na co dzień ja widzę zwykłą rolkę, a Kuba lunetę!


"Pa­miętasz ten mo­ment, kiedy ja­ko dziec­ko, ma­lujesz ob­ra­zek i niebo to niebies­ki pa­sek u góry kar­tki? I wte­dy przychodzi ten mo­ment roz­cza­rowa­nia, kiedy nau­czy­ciel mówi ci, że tak nap­rawdę niebo zaj­mu­je cała wolną przes­trzeń na ry­sun­ku. I to jest ta chwi­la, kiedy życie zaczy­na być co­raz bar­dziej skom­pli­kowa­ne i nieco nud­niej­sze, po­nieważ za­malo­wywa­nie kar­tki na niebies­ko jest raczej nużącym zajęciem". A. Rickman

wtorek, 31 marca 2015

Spokojnych Świąt Ukraino

Wszyscy dookoła kupują jaja, produkty na mazurki i baby.......pisanki, hiacynty, tulipany, baranki z cukru, żółte kurczaki...kiermasz wielkanocny trwa w najlepsze.....i porządki przedświąteczne też......kto uparty, ten myje okna w deszczu ...kto wcześniej to zrobił, to teraz  narzeka, że umył okna tydzień temu w pełnym słońcu i cały wysiłek deszcz zmył :(
Słońce jest wskazane na ten świąteczny czas, ale najważniejsze, żeby te święta były rodzinne, spokojne, pełne uśmiechu i życzliwości.....Wszystkim życzę pokoju! Tobie Ukraino przede wszystkim!
10 lat temu, kiedy odwiedziłam Ukrainę -  cieszyła  się słońcem i pokojem......do niedawna kojarzyła mi się tylko z miłymi wspomnieniami z wakacji;  z babuszkami, które czekały na urlopowiczów, by zaoferować nocleg lub sprzedać ciepłe pierogi, z zapachem lawendy w Bakczysaraju, z niezapomnianym smakiem bakłażanów, przyrządzonych na tysiąc sposobów po ukraińsku, z kwasem chlebowym z beczki, z piwem z kiosku ruchu, z lanym winem z beczki, z wieloma pomnikami Lenina, ze zdezelowanymi, zardzewiałymi trolejbusami, ze schodami prowadzącymi wprost do morza - z betonowymi plażami, z cerkwiami i cyrylicą...Jedynym problemem, który udało się w końcu rozwiązać był zakup biletu na pociąg ze Lwowa do Krymu :) oraz przerwy w dostawach wody i prądu.......
Dziś problemy są inne....wszystko się zmieniło...

wtorek, 17 marca 2015

Jazda próbna w Muzeum Inżynierii Miejskiej w Krakowie

Czy wiecie, że możliwa jest jazda pojazdem o kwadratowych kołach? Jeden warunek jest taki -  powierzchnia, po której taki środek transportu ma pojechać, musi być dostosowana do kształtu "kół". Po płaskiej powierzchni pojedzie tradycyjne koło, po wyboistej - koło kwadratowe.......dlaczego więc na naszych drogach nie widzimy na co dzień pojazdów poruszających się na kwadratowych kołach? wyboista droga musi być regularna w swej "wyboistości"



"Podniósł maskę i coś tam majstrował przy dyszach i wszystkim innym, czym można było jakoś poruszyć. Na silnikach nie znał się zupełnie, ale gdy samochód nie chce zapalić, wszyscy mężczyźni podnoszą maskę i kręcą bezradnie, czym tylko się da - to jest zakodowane w genach". J. Carroll Całując ul
A jak nie ma maski, to nic nie szkodzi, wystarczy jakieś pokrętło, do którego same rwą się ręce.....
 


 A na taki autobus to z przyjemnością się czekało.....a kto miał szczęście, to wsiadł do niego...liczba miejsc bardzo ograniczona.... zachwyt Kuby wzbudzały niebieskie tramwaje.....mógłby je zagłaskać na śmierć gdyby to było możliwe


A poniżej polskie auto Mikrus produkowane w Mielcu w roku 1959 oraz skuter Osa:) Dziadek Kuby widywał takie Mikruski na drogach ( wyprodukowano ich niewiele powyżej 1700 sztuk), i jeździł jako nastolatek taką Osą. 



 

środa, 11 marca 2015

A było tak pięknie

Jeszcze wczoraj było tak pięknie, jeszcze wczoraj spacerowaliśmy w słońcu, w niedbale zapiętych kurtkach, z głowami w chmurach, jeszcze wczoraj grzaliśmy się  w promieniach słonecznych i czuliśmy, że wiosna już jest......a dziś znowu szaro, buro i ponuro.Nie zgadzam się na to! mówię stanowcze NIE! Wiosno przyjdź !

 Gdy się puszcza la­taw­ce - myśli wędrują wraz z nimi. Khaled Hosseini
.... myśli wędrują do ciepłego słońca:)



czwartek, 5 marca 2015

Niedaleko pada jabłko od jabłoni

Wiele z tego, co dostrzegamy, zależy od tego, czego szukamy. P. Callaway 
 
Wieczorem spoglądam na poniżej zamieszczone zdjęcie…..i tak mówię głośno, że ten Kuba jest do mnie podobny….Marek kręci głową na te słowa (myśląc pomarz sobie!), bo przecież to oczywiste, że  jego syn wdał się w niego. Ostatnio pokazywał mu swoje zdjęcie z dzieciństwa i zapytał kto jest na zdjęciu, a Kuba odpowiedział, że Kuba!... a to był On, mały Marek…. poczułam, że jestem na straconej pozycji, ponieważ na tym zdjęciu, które mogłam pokazać Kubie byłam w sukience i trzymałam lalkę…… Kuba od razu wzruszy ramionami i powie, że nie wie kto to jest, bo przecież on nie chodzi w sukienkach i nie ma lalek….tak, czy siak zaryzykowałam i zapytałam kto jest na fotografii. Kuba spojrzał i ku mej radości odpowiedział, że to KUBA!!!!!!
Widać Kuba dopatrzył się podobieństwa i wyczuł jakieś pokrewieństwo,,, jeśli nie ciał, to przynajmniej dusz:)...Choć muszę i ja przyznać, że Kuba zdecydowanie przypomina z wyglądu tatę.....tak na pierwszy rzut oka...no dobra, na drugi rzut oka też....Jaki ojciec taki syn.....Ja widzę pewne niuanse.....niuanse, których nie można wychwycić na pierwszy rzut oka, niuanse, których  można się dopatrzeć  przy dobrej znajomości mojej mimiki:), ruchów itp. Wtedy naprawdę można dostrzec małą Anię, patrząc na Kubę. Ja ją widzę codziennie...




piątek, 27 lutego 2015

Wsi spokojna wsi wesoła

Na wsi u dziadka i babci Kubuś ma dużo "żywych atrakcji"; jest pies Bruno, kogut, kury, indyki, bywają kaczki. Czasem wpadną z wizytą  gołębie hodowlane sąsiadów. Jak się ma szczęście to można wypatrzeć bażanty i sarny:) A jak się ma pecha, to można wpaść w ogromną dziurę wykonaną przez złośliwe bobry, a podczas zbierania grzybów lub jagód można natknąć się na żmiję, albo dzika.......W dzieciństwie miałam prawie bliskie spotkanie z dzikiem, kiedy z siostrą szukałyśmy grzybów.....Prawie, bo  to nasz wuj zrobił nam psikusa i udawał dzika......ale uciekałyśmy, aż się za nami kurzyło.........to były chwile grozy!!!!!
Coraz trudniej spotkać na wsi krowę, albo konia......przynajmniej w okolicach, z których pochodzę....Coraz częściej można natknąć się na leśne zwierzęta nie tylko na wsi, ale również w mieście,,,jak to było z zagubionym łosiem w Krakowie.
Może wkrótce w zoo będziemy mogli spotkać zwierzęta domowe, takie jak krowa, świnia ( w mini zoo już można spotkać króliki,kury i kozy) itp......i będziemy mogli posłuchać komentarzy w stylu DZIECI TO JEST KROWA!, a dzieci będą zdziwione, dlaczego ona nie jest fioletowa!
Mój miastowy kuzyn, będąc na wsi na wakacjach  robił dochodzenie w sprawie strzałek na piasku...okazało się, że to były ślady kur...żadne UFOludki. Poza tym nie odróżniał natki pietruszki od naci marchewki i nie wiedział, że cielaki to potomstwo krowy....zwykłe sprawy robią się coraz bardzie egzotyczne wśród tych, wychowanych na blokowiskach w wirtualnym świecie gier.

Mam nadzieję, że Kuba  nauczy się trochę AGROkultury i wiejskiej ogłady:)




poniedziałek, 23 lutego 2015

Moja Czarnogóra. Część 3.

Czarnogóra zdobywa serca  pięknymi krajobrazami. Widoki są tu niezapomniane, aż trudno wyrazić ich wyjątkowość. Zapiera dech...Bajka...Sen na jawie.....


My staramy się spędzać wakacje z dala od dzikich tłumów, by móc kontemplować piękno natury i cieszyć się sobą:) Cenimy sobie takie miejsca, gdzie nie musimy walczyć na plaży o dwa metry ziemi...a czego, jak czego nie lubię to piasku, który ląduje na mojej twarzy spod stóp przechodzących plażowiczów. 


Naszym pierwszym przystankiem na czarnogórskiej ziemi była mała wioska Buljarica, położona niedaleko Budvy...wystarczająco blisko, by wyskoczyć po południu na zwiedzanie starego miasta i wystarczająco daleko od zgiełku miasta, natarczywych dźwięków dyskotek.  Na miejscu było to, czego potrzebowaliśmy...słońce, dwukilometrowa plaża zamknięta w objęciach zielonych wzgórz , straganiki ze świeżymi owocami i warzywami, kilka knajpek. 


Jezioro Szkoderskie, naturalny rezerwat ptactwa także zdobył nasze serca. Podróż  rozpoczęliśmy w malowniczej wiosce rybackiej Vranjina, skąd wypłynęliśmy na wody jeziora........



Takie skupiska  lilii wodnej od razu przypominają mi  kadry filmu Noce i dnie....to  pierwsze wrażenie. kolejne było mniej miłe.... wyobraziłam sobie, że za chwilę ta bujna wodna roślinność nas zatrzyma i uwięzi na zawsze i porośniemy pędami lilii stanowiąc nową, naturalną atrakcję tego akwenu. Na szczęście tak się nie stało. Choć ptaszyska krążące nad nami o tym marzyły. Nastrój grozy iście z Króla olch...brrrrr



Kolejnym  naszym celem było zakole rzeki Crnojevica niedaleko wioski Rijeka Crnojevica. Aby tam dojechać, musieliśmy pokonać karkołomną drogę, niekończącą się serpentynę (nie przesadzam wcale). Droga była wąska, a widoczność znikoma. Trzeba było trzymać rękę na klaksonie i w ten sposób sygnalizować kierowcom z naprzeciwka UWAGA, JADĘ!!!!!!!!aaa!! Ale warto było. Widok był wspaniały!  




Sama wioska była dla nas zaskoczeniem. Po jednej stronie drogi przy rzece był rząd knajpeczek, gdzie można było usiąść, coś zjeść i  podziwiać widoki; piękny, stary kamienny most w tle, łódeczki...a po drugiej stronie drogi stały smutne, brzydkie domy, często  bez szyb..bez żywego ducha....opustoszałe sklepy, straszące turystów.....nad jedną z witryn widniał szyld cyrylicą pisany CYBEHIP,  ale zamiast pamiątek, widokówek, magnesów na lodówkę, były tylko jakieś kamienie, połamane krzesła, śmieci..przykry widok.....zastanawialiśmy się co to za dziwne miejsce.....okazało się, że  kiedyś przebiegał tędy ważny trakt handlowy i wioska tętniła życiem....potem zbudowano nową drogę, co zabiło wioskę....pozostały tylko knajpki dla turystów.

 A na koniec wisienka na torcie:) oryginalne konstrukcje rybackie niedaleko Ulcinj.

Ps.1 Poza zwiedzaniem cudownych zakątków Czarnogóry, wypoczywaniem na plaży koniecznie należy zjeść grilowane kalmary z grilowaną cukinią i bakłażanem, czyli lignje na żaru. MNIAM!!!!
Ps.2 Czarnogóra zdobywa serca pięknymi widokami, a łamie je wszędobylskimi śmieciami, które są wyrzucane gdzie popadnie! Ludzie, tak nie można!!!!!!!